IMBF
IMBF
HomeKalendarzRankingInfoFantasy
Zaloguj
IMBFIMBF

International Mini Basketball Federation
Sezon 2026

Nawigacja

  • Home
  • Kalendarz
  • Ranking
  • Info
  • Księga rekordów
  • Hall of Fame

Kontakt

International Mini Basketball Federation

igi.pankowski@gmail.com
© 2026 IMBF. Wszelkie prawa zastrzeżone.
EMBFEMBFIMBF JuniorsIMBF Juniors
Regulamin i ZasadyRegulamin serwisuPolityka prywatności
HomeKalendarzRankingInfoFantasy
Wszystkie newsy
Wyniki9 czerwca 2026

IMBF TC Montreal / SM Vancouver 2026 — Krause wraca po swoje

IMBF | Relacja z turnieju | Montreal & Vancouver, 12–18 stycznia 2026 Pierwszy turniej sezonu IMBF XX i już wiemy jedno — Leon Krause nie zamierza oddać tronu bez walki. Mistrz ery, legenda ligi, człowiek który zdominował lata 2019–2024, wrócił na deski w Montrealu i Vancouver z jednym celem. I go osiągnął. Ale droga do tytułu nie była usłana różami — była usłana przeciwnikami, z których każdy mógł zakończyć jego podróż. Droga przez piekło Runda 1 — Axel Lund Avenin. Przywitanie z rzeczywistością. Już w pierwszej rundzie los nie był łaskawy dla Krausego. Axel Lund Avenin — jeden z najbardziej nieprzewidywalnych zawodników w stawce, znany z eksplozywnego stylu gry i umiejętności zaskakiwania faworytów — stanął naprzeciwko lidera rankingu. To był mecz który mógł skończyć się inaczej. Avenin grał bez respektu, bez strachu, z tą energią którą mają tylko zawodnicy którym nie ma nic do stracenia. Krause musiał sięgnąć głęboko. Przeszedł — ale ostrzeżenie zostało odebrane. Runda 2 — Hans Baumann. Stary przyjaciel, nowy rywal. Drugi test był zupełnie innego rodzaju. Hans Baumann — legenda Redbulla, człowiek który zna Leona Krausego lepiej niż niejeden trener — to zawodnik z którym Krause spędził lata na turniejach, przy stołach w hotelowych lobby, w rozmowach o taktyce i życiu. Przyjaźń na parkiecie nie istnieje. Baumann zagrał twardo, inteligentnie, tak jak tylko on potrafi — czytając każdy ruch przeciwnika z wyprzedzeniem. Krause jednak wiedział, że zna go równie dobrze. Zwycięstwo smakuje inaczej gdy pokonujesz kogoś bliskiego — ale liczy się tyle samo. Ćwierćfinał — Klaus Prinz. Mistrz SM z zeszłego roku. Tutaj Krause stanął przed prawdziwą ścianą. Klaus Prinz — triumfator SM w poprzednim sezonie, zawodnik który przez ostatnie miesiące chodził z tytułem jak z tarczą — był faworytem tego pojedynku w oczach wielu. Prinz to mistrz presji, człowiek który w wielkich momentach gra lepiej niż na treningach. Ćwierćfinał zapowiadał się jak starcie dwóch filozofii — doświadczenie Krausego kontra szczytowa forma mistrza SM. To co zagrał Leon w tym meczu było przypomnieniem dla całej ligi: klasa ma datę ważności, ale nie wygasła. Półfinał — Théodor Fischer. Młodość kontra doświadczenie. Jeśli ktoś mógł zaskoczyć Krausego w Vancouver, to właśnie Théodor Fischer. Młody, głodny, niesamowicie utalentowany — Fischer to zawodnik o którym mówi się w kuluarach od miesięcy. Jego styl gry łączy w sobie precyzję rzucającego z inteligencją taktyczną kogoś dwa razy starszego. W półfinale zagrał mecz swojego życia — i mimo to przegrał. Bo Leon Krause w wielkich momentach jest po prostu kimś innym. Ale Fischer wyszedł z tego turnieju z głową wysoko — i wszyscy zapamiętali jego nazwisko. Finał — Aktualny Mistrz Świata. Koronacja czy detronizacja? Finał SM Vancouver. Krause kontra aktualny Mistrz Świata. Napięcie w hali było namacalne. Z jednej strony człowiek który chce odzyskać to co uważa za swoje, z drugiej — ten który udowodnił w zeszłym sezonie że jest najlepszy na planecie. Mecz był ciasny, intensywny, pełen zwrotów akcji. Ale w kluczowych momentach Krause był tam gdzie powinien być. Precyzyjny. Zimny. Bezlitosny. Kiedy padł ostatni punkt, Leon Krause uniósł ręce — a liga miała swojego pierwszego zwycięzcę sezonu IMBF XX. Gwiazda turnieju: Florian Krossner Jeśli jest jedno nazwisko które wybrzmiało w Montreal i Vancouver poza samym Krausem — to Florian Krossner. Debiutant. Człowiek który po raz pierwszy stanął na parkiecie wielkiego turnieju IMBF i... doszedł do półfinału. Ale to nie sam wynik robi wrażenie — robi go droga którą przeszedł. W drodze na szczyt Krossner wyeliminował Franka Kurza — wielokrotnego mistrza SM, weterana ligi, zawodnika z dorobkiem który mówi sam za siebie. Kurz to nie jest ktoś kogo pokonuje się przypadkowo. Krossner zrobił to pewnie, dojrzale, z głową. Liga ma nowe nazwisko do obserwowania. Debel: Baumann / Heckman triumfują po zaciętej batalii W turnieju deblowym historia pisała się równie dramatycznie. Baumann i Heckman — para która przez cały turniej grała z rosnącą pewnością siebie — musieli pokonać dwie z najtrudniejszych par w stawce. Najpierw bracia Blade — Ignacy i Julian, para która w 2024 roku wygrała wszystkie deble na SM. Para która zna się bez słów, gra instynktem, z chemią której żaden trening nie zastąpi. Potyczka była zacięta, nerwowa, pełna wymian które trzymały widzów na krawędzi foteli. Baumann i Heckman przeszli — i to było ich najważniejsze zwycięstwo turnieju. W finale stanęli naprzeciwko braci Boletiero — Jules i Ignacio, kolejna para z krwi i kości, z tą samą rodzinną chemią co Blade'owie. Znów ciężko, znów walka do końca. Ale Baumann i Heckman nie drgnęli. Tytuł deblowy trafił do TAG Heuer. Warto też odnotować niespodziewany sukces Seysela i Tańskiego z Petronasa — underdodzy którzy doszli aż do półfinału i pokazali że ta para ma potencjał którego nikt się nie spodziewał. Co dalej? Sezon IMBF XX ruszył z impetem. Krause na szczycie, Fischer jako objawienie, Krossner jako nowe nazwisko do obserwowania, Baumann i Heckman z tytułem deblowym w kieszeni. Kolejny przystanek: 100 Miami, 2–6 lutego. Słońce, ciepło i kolejna okazja do mieszania w rankingach. Czy Krause wraca na tron? Po Vancouver jedno jest pewne — ktokolwiek chce go stamtąd zrzucić, będzie musiał zagrać mecz życia. I to nie raz. IMBF | sezon 2026 | imbf.com