IMBF
IMBF
HomeKalendarzRankingInfoFantasy
Zaloguj
IMBFIMBF

International Mini Basketball Federation
Sezon 2026

Nawigacja

  • Home
  • Kalendarz
  • Ranking
  • Info
  • Księga rekordów
  • Hall of Fame

Kontakt

International Mini Basketball Federation

contact@imbf.pl
© 2026 IMBF. Wszelkie prawa zastrzeżone.
EMBFEMBFIMBF JuniorsIMBF Juniors
Regulamin i ZasadyRegulamin serwisuPolityka prywatności
HomeKalendarzRankingInfoFantasy
Wszystkie newsy
Zawodnicy17 sierpnia 2026

Curt Haber — żywy łącznik między epokami

Jest taki test który mówi wszystko o wielkości zawodnika: wymień ery IMBF przez które przeszedł. Founding Era? Był. Era Oflusena i Sofio? Grał przeciwko obu. Era Müllera? Zbierał Mastersy gdy Müller zbierał Mistrzostwa. Era Krausego? Pięć tytułów SM w cieniu sześciokrotnego mistrza. New Era? Właśnie wygrał turniej CL w Warszawie pokonując połowę czołówki. Curt Haber nie jest zawodnikiem który pamięta wszystkie epoki IMBF. Curt Haber jest jedynym aktywnym zawodnikiem który w nich grał. Po odejściu Kerra Filfone na emeryturę — Haber zostaje sam. Ostatni łącznik. Ostatni most między tym czym liga była a tym czym jest. I ten most wciąż gra. Na ósmym miejscu w rankingu. W drużynie na ostatnim miejscu. Z Krossnerem u boku po raz pierwszy od lat. Jak gdyby czas nie istniał. Człowiek wszystkich epok Curt Haber pojawił się w IMBF gdy liga wciąż szukała swojej tożsamości. Gdy Oflusen budował imperium Castermaru. Gdy Sofio grał w Veltrex Voltek. Gdy drużyny nosiły nazwy które dziś brzmią jak echo z muzeum — Kraytonfeld, Lumio Logistics, Moore Organisation. Haber nie był gwiazdą tamtych lat — gwiazdami byli Oflusen i Sofio. Haber był kimś innym — zawodnikiem który uczył się od najlepszych i cierpliwie budował swoją pozycję. Patrzył na perfekcyjny sezon Oflusena 2011 z bliska. Obserwował jak Sofio przejmuje Castermar i buduje dynastię. Zapamiętywał. Czekał na swój moment. I gdy ten moment przyszedł — wykorzystał go jak nikt. 5 SM i 4 Mastersy — rekordy cichej legendy Pięć tytułów Super Match. To jest liczba która stawia Habera w absolutnej elicie historii IMBF — obok Oflusena, Sofio, Krausego. Niewielu zawodników kiedykolwiek dotknęło tych wyżyn. Haber nie tylko ich dotknął — mieszkał na nich przez lata. Ale prawdziwy rekord Habera to coś innego. Cztery Mastersy z rzędu. Rekord którego nikt nie pobił i który — biorąc pod uwagę format Masters — może nigdy nie zostać pobity. Masters to turniej ósemki najlepszych. Nie da się go wygrać przypadkiem. Nie da się go wygrać raz i mówić o szczęściu. Cztery razy z rzędu? To jest dominacja na scenie której poziom trudności jest najwyższy w lidze. I to jest klucz do zrozumienia Habera — bo Haber nigdy nie rywalizował z Krausem o Mistrzostwo Świata. Nie próbował być najlepszy przez cały sezon. Grał swoją grę na swojej scenie. Krause zbierał korony. Haber zbierał trofea których Krause czasem nie mógł sięgnąć. Dwa słońca w jednym systemie — każde świecące własnym światłem. Każde wielkie na swój sposób. Ineos na dnie — legenda wśród cieni Jest coś tragicznie pięknego w byciu najlepszym zawodnikiem najgorszej drużyny. Curt Haber w Ineos Chrome to jak diament w piasku — błyszczy tym jaśniej im ciemniej jest wokół. Ineos to drużyna na ostatnim miejscu w rankingu drużynowym. Michael Phelpsen na 26. miejscu. Matt Caphridge na 27. Klyczko na 30. Trener Marco Wiliams — legenda ery Founding, ale legenda która nie potrafiła zbudować drużyny zdolnej do rywalizacji z czołówką. I w tej drużynie — Haber. Ósmy na świecie. 495 punktów. Mistrz Warszawy. Zawodnik który pokonuje Amstrama i Mclarena a potem wraca do szatni gdzie jego koledzy walczą o to żeby przejść pierwszą rundę. Jak to jest? Jak to jest trenować z ludźmi z dołu rankingu gdy sam jesteś w top 8? Jak to jest widzieć jak Mclaren ma trzech zawodników w top 4 a twoja drużyna ma jednego w top 30? Jak to jest wiedzieć że twój talent jest marnowany — i mimo to wychodzić na parkiet z tym samym nastawieniem co zawsze? Haber nigdy nie narzekał. Nigdy nie prosił o transfer. Nigdy nie powiedział złego słowa o swoich kolegach z drużyny. Grał. Wygrywał gdy mógł. Przegrywał z godnością gdy nie mógł. I wracał. To jest klasa której nie da się nauczyć. Można ją tylko mieć. Warszawa 2026 — moment który zmienił sezon Są turnieje które wygrywasz. I są turnieje po których nic nie jest takie samo. Warszawa 2026 była tym drugim. Laurent Corvette w pierwszej rundzie. Axel Lund Avenin w drugiej — szósty na świecie, mistrz Belgradu i Splitu, pogromca mistrzów SM. Matej Primožič w ćwierćfinale — dziewiąty na świecie, były mistrz SM w najlepszej formie od lat. Milo Amstram w półfinale — drugi na świecie, Mistrz Świata 2025, 960 punktów. Nick Mclaren w finale — trzeci na świecie, mistrz Athens. Curt Haber pokonał ich wszystkich. Jednego po drugim. W turnieju serii CL. W mieście które stało się świadkiem czegoś co Liga zapamiętała na długo. Yann Ignaczevič dał Warszawie 10 na 10. Jedyną dziesiątkę sezonu. I powiedział: „Curt Haber, mój zawodnik turnieju. I mój zawodnik sezonu. I moja ulubiona historia w dwudziestoletniej historii IMBF." Gdy człowiek którego liga uważa za najlepszego dziennikarza w historii mini koszykówki mówi takie słowa — słuchasz. I liga słuchała. I przypomniała sobie kim jest Curt Haber. Krossner dołącza — nowy Ineos A potem wydarzyło się coś czego Haber pewnie nie spodziewał się gdy podpisywał kontrakt z Ineos na kolejny sezon. Florian Krossner — czwarty na świecie, mistrz Austin, protegowany Leona Krausego — ogłosił transfer do Ineos Chrome. Haber i Krossner. Legenda i przyszłość. Doświadczenie i świeżość. Pięć tytułów SM i debiutancki sezon w top 4. Dwóch zawodników którzy nie powinni grać w tej samej drużynie — a jednak grają. Po raz pierwszy od lat Haber nie jest sam. Po raz pierwszy od lat ma partnera na poziomie — kogoś kto potrafi wygrywać turnieje, kto potrafi eliminować czołówkę, kto potrafi grać w deblu na najwyższym poziomie. Ineos z Haberem i Krossnerem to nie jest drużyna z ostatniego miejsca — to jest drużyna z dwoma zawodnikami z top 8 i fundamentem na którym można budować. Co mogą razem osiągnąć? Haber jest mentorem — tak jak Krause był mentorem Krossnera. Ale Haber jest innym mentorem niż Krause. Spokojniejszym. Cierpliwszym. Takim który uczy nie mówiąc — tylko grając. Krossner w Mclarenie uczył się od architekta. W Ineos będzie się uczył od artysty. A Haber? Haber dostaje coś czego nie miał od lat — powód żeby wierzyć że jego drużyna może coś wygrać. Nie sam. Razem. Ile jeszcze? Leon Krause w wywiadzie powiedział o Haberze: „Naprawdę w niego wierzę że coś da radę wygrać bo dalej trzyma poziom." I Krause — człowiek który zna Habera od lat, który grał przeciwko niemu dziesiątki razy, który widział go w najlepszych i najgorszych momentach — nie jest kimś kto mówi takie rzeczy z grzeczności. Ile sezonów zostało Haberowi? Nikt nie wie — może nawet sam Haber nie wie. Ale dopóki gra tak jak w Warszawie — dopóki potrafi pokonać Amstrama i Mclarena w jednym turnieju — pytanie „ile jeszcze?" jest przedwczesne. Haber nie gra po to żeby grać. Gra po to żeby wygrywać. I w sezonie 2026 — z Krossnerem u boku, z nowym Ineos, z Warszawą w pamięci — ma więcej powodów do wygrywania niż kiedykolwiek od lat. Żywy łącznik Mir Oflusen jest doradcą Mclarena. Kiki Sofio jest ambasadorem IMBF. Bruno Eisenberg jest trenerem TAG Heuer. Marco Wiliams jest trenerem Ineos. Kerr Filfone kończy karierę. Legendy przeszłości znalazły swoje miejsce poza parkietem. Haber? Haber wciąż jest na parkiecie. Widział jak Oflusen wygrywał cztery SM w jednym sezonie. Widział jak Sofio budował dynastię w Castermar. Widział jak Müller przejmował tron. Widział jak Krause go zabierał. Widział jak Amstram przerywał dominację. I teraz widzi jak Lipnitz i Vestergaard Andersen wchodzą do IMBF. Jak Krossner dołącza do jego drużyny. Jak Avenin pogromca mistrzów rośnie z turnieju na turniej. Curt Haber widział wszystko. I wciąż gra. Na ósmym miejscu w rankingu. Z 495 punktami. Z pięcioma SM i czterema Mastersami w gablocie. Z Krossnerem u boku i z Warszawą w sercu. Żywy łącznik między epokami. Między tym czym liga była — a tym czym dopiero będzie. Curt Haber. Pięć SM. Cztery Mastersy. Warszawa. I historia która nie ma końca — bo Haber nie zamierza go pisać. Jeszcze nie. IMBF | sezon 2026 | imbf.com